Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Adam aka maccacus z miasteczka Szczecin. Mam przejechane 37039.83 kilometrów. Jeżdżę z prędkością średnią 27.27 km/h i ciągle mi mało...
Więcej o mnie.

Follow me on Strava

2017 button stats bikestats.pl



W poprzednich odcinkach:

2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy maccacus.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
120.40 km 0.00 km teren
03:07 h 38.63 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:565 m
Kalorie: kcal

Skoda Bike Challenge Poznań 2017

Niedziela, 10 września 2017 · dodano: 25.09.2017 | Komentarze 0

Do Poznania przyjechaliśmy na dzień przed startem. Odebrałem wieczorem pakiet startowy i spędziłem czas na przygotowywaniu się do niedzielnego startu co chwila nerwowo sprawdzając prognozy pogody...

Niedzielny poranek przywitał nas słabą pogodą, było pochmurno, siąpiła mżawka a temperatura nieśmiało próbowała dobić do 15 stopni. Z apartamentu wyjechałem około 10:30 i udałem się w ustalone miejsce aby spotkać się z Jarkiem, Romkiem oraz kolegą Piotrem z Poznania. Niestety w natłoku ludzi nie udało nam się złapać za pierwszym razem, dopiero potem gdzieś przypadkiem na siebie na trafiliśmy krążąc wokół Malty niedaleko miasteczka zawodów. Zrobiliśmy krótką rozgrzewkę i po 11 podjechaliśmy w rejon sektorów startowych aby zgodnie z wcześniej ogłoszonym przez orga harmonogramem zacząć je zapełniać (start miał być o 12:00). Nieco się zdziwiliśmy poniewaź dystans 50km, który miał startować o 10:00 cały czas grzał się na lini startu. Informacji ze strony organizatora nie było praktycznie żadnych. Pocztą pantoflową rozniosła się plotka, potem potwierdzona, że warunki pogodowe słabe i policja nie puściła jeszcze 50tki bo sprawdzają przejezdność trasy wyścigu. Tak czy inaczej opóźnienie naszego startu będzie co najmniej godzinne więc niewiele się zastanawiając udajemy się do pobliskiej galerii handlowej aby przeczekać w suchym i ciepłym sącząc kawę. Po 40 minutach postanawiamy znów wybrać się na linie startu aby sprawdzić aktualny stan opóźnienia. Ludzie zaczęli się już pakować w sektory więc i my zajmujemy miejsce. Morale jednak z każdą minutą słabnie i w rozmowach nastawiamy się na "przejechanie" a nie ściganie. Deszcz wciąż pada, my stoimy i mokniemy, zaczyna mnie męczyć wychłodzenie a spiker wciąż informuje o przedłużającym się starcie.

W końcu po 1,5h opóźnienia o 13:30 ruszamy na trasę. Ze względu na słabe morale startowałem z końca sektora B. I to był błąd. Po ruszeniu od razu włączyła się procedura wyścigowa i zacząłem jak szalony wyprzedzać kolejnych zawodników. Czoło mojego sektora w momencie startu miało nade mną ponad 40 sekund przewagi. Po 15 kilometrach wściekłej pogoni udało mi się złapać złapać z nimi kontakt wzrokowy i zmniejszyć stratę do 8 sekund ale... nie było chętnych do pomocy a sam już nie miałem z czego dogonić, dystans znów zaczał się oddalać pomimo jazdy w czerwonej strefie i odpuściłem. Pojechałem swoje i poczekałem aż dojdzie mnie jakaś grupka. Kolejne kilometry upływały nam na łapaniu ludzi po trasie i montowaniu własnego peletoniku. Na chyba 40-stym kilometrze zauważyliśmy na horyzoncie większą grupę. Za wszelką cenę chcieliśmy ich złapać więc podkręciliśmy tempo. Po kilku kilometrach ciężkiej pracy udało nam się do nich dojść. Potem na hopce poszła poprawka i znowu selekcja. I tak było przez kolejne kilkadziesiąt kilometrów. Z racji opóźnienia startu czułem się dość głodny i ratowałem się co chwila żelami aby podnieść poziom cukru. Ostatnia prosta do Poznania, która wlokła się bardzo długo to już walka o zajęcie jak najlepszej pozycji przed finiszem. Sukcesywnie przesuwałem się do przodu i po minięciu rogatek miasta byłem w czubie na -nastej pozycji. Kontrolowałem spokojnie rozwój wydarzeń. Kilka km przed metą poszedł atak trzech zawodników. Nie wiele się zastanawiając postanowiłem skoczyć za nimi, dojechałem, poprawiłem, za mną jeszcze 3 i tak w siódemke uciekaliśmy jakiś kilometr ale grupa nas nie puściła i gdy przewaga zmalała do kilku sekund ucieczka odpuściła. Pozwoliliśmy się znów złapać ale próbowałem utrzymać wysoką pozycję i nie dać się zepchnąć na ogony. Na podjeździe z rezerwą ogarniam dość mocne tempo i po ostatnim zakręcie przed metą wylatuje po lewej. Finiszuje w czole 100-osobowego peletonu. 

Ogólnie super impreza jeśli chodzi o poziom sportowy. Pomimo fatalnej pogody i śliskich dróg nie było zbyt wiele kraks jak na tak masowy wyścig (1500 zawodników na dystansie 120km). Udało się dojechać cało do mety, na trasie czułem się względnie mocny, zwłaszcza na podjazdach. Z finiszu też jestem zadowolony bo udało się wyprzedzić kilku zawodników. Kolejne cenne doświadczenia zdobyte.

OPEN 302, kat 104
Kategoria 100-200km, Wyścigi



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa iwkaz
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]